Drogi W.!
15 lat temu wyszedłeś beztrosko z domu z myślą o napiciu się piwa. Ja wyszłam trochę mniej beztrosko, na spotkanie z „małą Kachą”, myśląc że zadzwoniła do mnie z propozycją spotkania, żeby dowiedzieć się, co mnie łączy z niejakim Wojtkiem D. Gdybyśmy nie spotkali się w tym barze, pewnie byłabym teraz matką piątki dzieci, hodującą kury i gołębie… ;-)
Dziękuję Ci za każdy nasz dzień. Nawet ten, kiedy swoim zachowaniem doprowadzasz mnie do szewskiej pasji, bo gdyby nie było tych „gorszych” dni, nie umielibyśmy doceniać tych „lepszych”…
Dziękuję Ci za nasze dzieci, za poczucie bezpieczeństwa, za spokój, za miłość, za to kim jesteś i za to kim ja jestem przy Tobie.
Dziękuję za wszystkie dobre wspomnienia i za poczucie, że przyszłość ma jasne barwy.
Dziękuję, że znosisz mój kiepski humor spowodowany PMS (bo taaak!!), maseczki na twarzy i piżamę ze ślimakiem… :-) I że mimo całej tej wspólnej codzienności wciąż dajesz mi odczuć, że jestem dla Ciebie atrakcyjną kobietą :-)
Kocham Cię… (nawet mimo tego, że mam dziś katar przez Ciebie, po tym jak zakręciłeś grzejniki w sypialni i w kuchni, bo Tobie jest ciągle gorąco…).
:*
skomentuj (0)
Rozmawiałam wczoraj z Ł. Obudziliśmy demony przeszłości. On chciałby się spotkać. Ja mu na to, że to byłoby jak powrót do alkoholizmu po 2,5 roku abstynencji. Po moim tekście o wierności i uczciwości napisał, że musi kończyć. I że nie lubi, kiedy się go wciąż poucza.
Nie pouczam. Mówię, jak jest. Nie chcę oszukiwać W. Kocham go. Za to, że mogę mu ufać, za poczucie bezpieczeństwa, za nasze dzieci, za podejście do życia, za wszystko...
A Ł. ... Wciąż mam w sobie tęsknotę za nim. Jest jak mrówka. Przysypuję ją codziennością, jak ziarnami piasku, a ona i tak zawsze wyjdzie na wierzch. Średnia życia mrówki wynosi 30-45 dni, ale królowa może dożyć nawet 30 lat... Moja tęsknota musi być królową.
skomentuj (0)
Do Ciebie 2011-11-08 12:49:45
Mur milczenia jest czasem potrzebny, żeby złapać dystans, nauczyć się żyć z czymś, kimś, albo bez czegoś, kogoś. Niedobrze tylko, kiedy przez kolejne lata człowiek stara się w tym murze wydrapać palcem dziurę... bo to może oznaczać, że zostawiliśmy po drugiej stronie niewłaściwą osobę.
skomentuj (0)
Niedziela wieczór. Patrzę na zegar i wspominam. Rok temu o tej porze robiłam kolację, włączyliśmy film... I zjadłam zaledwie pół kanapki, bo ból brzucha stał się na tyle dokuczliwy, że straciłam apetyt. Prysznic, W. jedzie po teściową, wyjazd do szpitala... Odtwarzaliśmy te zdarzenia kadr po kadrze. O 23:20 poszłam przytulić się do małego, ciepłego ciałka śpiącego w naszym łóżku. Moje małe, wielkie szczęście...
skomentuj (0)
Umieściłam dziś na pulpicie w pracy aktualne zdjęcie moich chłopców. Kiedy patrzę na ich uśmiechnięte buzie to wiem, że cała jestem nimi. Kocham tak, że niewyobrażalne. I czasem się boję, że to szczęście, które noszę w sobie od długiego czasu, to kredyt, który pewnego dnia będę musiała spłacić. Że stracę kogoś lub coś... że przyjdzie taki dzień, po którym nic już nie będzie takie, jak było.
Nie licytuję życia, uczuć, rzeczy. Chcę, aby trwało. Tak, jak jest.
skomentuj (0)